piątek, 21 sierpnia 2015

`Regret Message




/Tadaa~ Nie spodziewaliście się tego, co? Hehe... No więc tak, jako że jest już ponad 2.500 wyświetleń na bloga, postanowiłam wstawić prolog opowiadania, nad którym ostatnio zaczęłam pracować. Oczywiście VKooka też wstawię, spokojna głowa! Mam nadzieję, że Regret Message zostanie przyjęte równie ciepło, co Not Enough... Zapraszam do lektury! A! Jeszcze jedno. Naprawdę proszę o zostawianie komentarzy, nawet takich krótkich! Nie macie pojęcia, jak bardzo to motywuje i zachęca! Oczywiście do niczego nie zmuszam, ale...Jak czytam co piszecie, to mam ochotę skakać z radości i momentalnie wracam do pisania.. Hehe. Do następnego!

Pairing/Para: G-Dragon x Daesung ( GDae, GD x Daesung, DaeKwon )
Zespół: BigBang
Gatunek/Rodzaj: Yaoi, Dramat, Romans.
Główny bohater/Typ narracji: Daseung, momentami GD (G-Dragon)/Narracja trzecioosobowa.
G-Dragon: GD, Kwon Jiyong, Kwonnie, czarnowłosy, brązowooki.
Daesung: D-Lite, Kang Daeseong, brązowowłosy, ciemnooki ( jego oczy mają barwę ciemnej czekolady, jeśli chodzi o to opowiadanie ), Dae.



Prolog:



-Wciąż ci mało, pojebie? – Ciemnoskóry mężczyzna splunął na chłopaka, leżącego u jego stóp, ten zaś, pomimo wielu ran i sińców pokrywających jego ciało, resztkami sił wyciągnął rękę w stronę swojego oprawcy i zacisnął dłoń na jego łydce, rzucając mu spojrzenie spod swojej przydługiej grzywki.

-Gdzie… Ona jest? – Zapytał ledwo dosłyszalnie młody mężczyzna, kaszląc. W odpowiedzi na jego pytanie, gangster kopnął go w brzuch, co wywołało u brązowowłosego silną falę bólu.

-Pierdol się. – Oznajmił wściekły Afroamerykanin, odwrócił się na pięcie i rzucając jeszcze kilkoma przekleństwami pod adresem czarnookiego, ruszył w tylko sobie znanym kierunku. Daesung spróbował się podnieść, jednak ciało odmówiło mu posłuszeństwa. Mężczyzna po prostu zamknął oczy i sięgnął ręką po kwiecistą chustę, leżąca obok jego głowy. Obracając ją w dłoniach, usilnie starał się powstrzymać łzy cisnące mu się do oczu. Cała ta sytuacja, to tylko i wyłącznie jego wina. To przez niego cierpieli wszyscy wokół. Mimo że tego nie chciał, przypomniał sobie ten dzień, w którym wszystko się zaczęło. Kiedy poznał JEGO.

~*~

-Yo! – Czarnowłosy usiadł na ławce swojego kolegi i obrzucił go spojrzeniem swoich oczu – Nazywam się Kwon Jiyong… A ty jesteś Kang Daeseong, racja? – Brązowowłosy zerknął na nieznaną mu osobę i lekko skinął głową, wracając do jedzenia swojej kanapki. Od dawna nie był dobry w nawiązywaniu nowych znajomości, co nie oznaczało że był outsiderem, czy kimś w tym rodzaju. Wręcz przeciwnie, kiedy ktoś go lepiej poznał, stwierdzał że jest on jedną z najbardziej otwartych osób jakie zna. – Ale mogę do ciebie mówić Daesung? Łatwiej mi to wymówić – Oznajmił nastolatek, posyłając czarnookiemu łobuzerski uśmiech. Kang ponownie skinął głową, po czym wyciągnął dłoń w stronę nowego znajomego.

-Miło mi cię poznać, Jiyong. – Poczuł dziwne mrowienie, kiedy Kwon uścisnął jego rękę, jednak postanowił to zignorować.

-Dzisiaj wybieram się z kumplami na karaoke. Przyłączysz się? Zabieramy też dziewczyny. – Brązowooki zaczął machać w powietrzu nogami, czekając na odpowiedź. Sam nie do końca wiedział dlaczego aż tak zależało mu na zbliżeniu się do tego chłopaka. Może to przez to, że wydawał się taki cichy? Wręcz flegmatyczny? W przeciwieństwie do samego Jiyonga i jego przyjaciół, Daeseong wydawał się raczej rozsądny, a taka osoba przydałaby się w każdej grupce znajomych.

-Nie wiem, czy znajdę czas, ale..
-Czyli ustalone! Zaraz po tych wszystkich wprowadzających zajęciach spotykamy się na szkolnym placu. Mam nadzieję, że nie stchórzysz. – Czarnowłosy zaśmiał się, zsunął z ławki i poklepał nowego kolegę po ramieniu – Do zobaczenia. –Po tych słowach przeszedł między rzędami szkolnych ławek i zajął swoje miejsce tuż za jakąś farbowaną blondynką. Donośny dźwięk dzwonka oznajmił wszystkim, że powinni schować swoje komórki i inne przedmioty codziennego użytku niemile widziane na lekcjach. Daesung przełknął ostatni kawałek swojej kanapki z serem, zgniótł papier śniadaniowy, w który była ona owinięta i wrzucił go do swojego plecaka, leżącego tuż przy jego nodze. Pierwsza godzina nadzwyczaj mu się dłużyła. Ich nowy wychowawca co rusz poruszał jakieś tematu typu ,,antykoncepcja”, czy „Skutki nieprzestrzegania szkolnego regulaminu”. Kiedy dzwonek rozbrzmiał ponownie, wszyscy zignorowali dalsze wywody nauczyciela i rozpoczęli donośne rozmowy ze swoimi przyjaciółmi. Jedynie Daeseong w ciszy sięgnął do kieszeni swoich czarnych spodni i wyciągnął z niej białe słuchawki. Kątem oka dostrzegł Kwona i w pierwszej chwili chciał do niego zagadać, jednak czarnowłosy był już otoczony przez kilkoro swoich znajomych. Ciemnooki westchnął cicho i podłączywszy słuchawki do swojej mp2, puścił pierwszy lepszy utwór. Nothing Else Matters, zespołu Metallica, pozwoliło Kangowi na chwilę odłączyć się od rzeczywistości. Cicho wystukiwał rytm perkusji na blacie swojej ławki, kiedy poczuł jak ktoś stuka go palcem w ramię. Odrobinę wzdrygnął się, wyciągnął jedną słuchawkę z ucha i spojrzał na dziewczynę stojącą obok. Była to ta sama blondynka, zajmująca miejsce przed Jiyongiem.
-Hej… Powiedz mi, znasz dobrze GDragona? – Powiedziała aż nazbyt przesłodzonym głosikiem, mrugając przy tym tak szybko, że chyba nawet koliber w locie nie byłby w stanie szybciej poruszać swoimi skrzydłami.
-Kogo? - ,, Never cared for what they do, Never cared for what they know…”
-Kwona! Kwona Jiyonga! – powiedziała dziewczyna odrobinę podniesionym tonem, przy czym pochyliła się do przodu tak, że brązowowłosy mógłby bez problemu zajrzeć jej w dekolt. Ale tego nie zrobił, bo nadal uważnie lustrował jej twarz.
-Nie. – Powiedział jedynie, wkładając z powrotem słuchawkę do ucha. Blondynka wróciła do grupki swoich przyjaciółek wyraźnie poirytowana. Z pewnością opowiadała teraz jaki to aspołeczny jest ich kolega z klasy. No bo przecież nikt nie ma prawa nie chcieć z nią rozmawiać, racja? Kang zamknął oczy i zaczął nucić cicho piosenkę, której tytuł był mu raczej nieznany. Czasami nastolatek po prostu zgrywał na swój odtwarzacz utwory, których pierwsze dźwięki mu się spodobały. Nie zawsze oznaczało to, że tekst, czy melodia są idealne, ale po prostu tak już zwykł robić i raczej zbytnio nie myślał nad zmienieniem tego w sobie. Na szczęście reszta zajęć minęła mu naprawdę szybko, głównie dlatego że większość nauczycieli powiedziała tylko kilka zdań i zajęła się czytaniem jakiejś gazety, czy książki. Daeseong nie potrafił powstrzymać uśmiechu cisnącego mu się na twarz, gdy usłyszał ostatni dzwonek tego dnia. Szybko wrzucił swoją mp2 wraz z słuchawkami do plecaka i pośpiesznie wyszedł z klasy. W pewnym sensie czuł się podekscytowany spotkaniem z grupką osób z jego klasy. Miał szansę na nawiązanie z kimś bliższych relacji. Na placu stał może pięć minut, kiedy jego oczom ukazała się dobrze mu już znana twarz czarnowłosego i jego przyjaciół.
-Yo! – Brązowooki uśmiechnął się szeroko, w podskokach pokonując schody.
-Hej. – Odparł siedemnastolatek*, zmierzając w stronę roześmianej grupki.

//* - Jak wiecie zapewne, w Korei obowiązuje inny system wiekowy, że tak to nazwę. Na nasz przelicznik, Dae ma szesnaście lat. I spokojnie, wiem że nasz Żi Di jest starszy, wszystko wyjdzie w praniu~