Miesiąc później
-Zapraszamy ponownie. - posłałem uśmiech klientom opuszczającym kawiarnię, w której pracuję od jakiegoś czasu. Dzień w dzień obwiniałem się za to, że nie pożegnałem się z przyjaciółmi należącymi do Bangtan Boys, jednak... Teraz radzili oni sobie całkiem dobrze. Do ich zespołu dołączył Minhyuk, który jakiś czas wcześniej odszedł ze swojej grupy ,,Born to Beat". Ten człowiek jest, w przeciwieństwie do mnie, pewny siebie i już wcześniej był bardzo popularny (Co dopiero teraz, po aferze o jego nagłej decyzji przejścia z BTOB do BTS). Gdybym tylko nie był tak słaby i wrażliwy, to może byłbym w stanie...
-Jeongguk? - nieomal upuściłem szklankę, zabraną ze stojącego przede mną stolika, kiedy usłyszałem kobiecy głos zwracający się do mnie po nazwisku.
-Soji? Co ty tu robisz? - spojrzałem na dziewczynę, która stała tuż na wprost mnie, po drugiej stronie ławy. Jakim cudem jej wcześniej nie zauważyłem? Jej długie blond włosy przecież wyraźnie wyróżniały ją z tłumu. W dodatku była naprawdę ładna, zupełnie jak modelka i nikt nie mógł temu zaprzeczyć, nie ważne jak bardzo by jej nie cierpiał... Nic dziwnego, że została partnerką Taehyunga.
-Soooji! Co ci zamó...Ech? Kookie? - tylko nie to, pomyślałem i wysiliłem się na uśmiech. Zobaczyć go teraz, po tak długim czasie... Już zaczynałem godzić się z tym, że nigdy więcej go nie zobaczę, a tymczasem on musiał zostać klientem akurat tej kawiarni, w której jestem kelnerem.. - Pracujesz tutaj?
-T-tak.. Od jakiegoś czasu. - miałem ochotę uciec.. Naprawdę miałem ochotę uciec, ale przecież byłem w pracy i mój wizerunek mógłby na tym ucierpieć... A nigdzie indziej nie mógłbym się zatrudnić.
-Och! O której dzisiaj kończysz? Chciałbym z tobą pogadać... - Aż za dobrze wiedziałem, dlaczego V chce to zrobić. W końcu zniknąłem zaraz po tym, jak wprost oznajmiłem mu, że wolę wiązać się z mężczyznami. Przeniosłem spojrzenie swoich oczu z podłogi na twarz Soji, która napotkawszy mój wzrok, posłała mi promienny, szeroki uśmiech. Najgorszym nie było to, że jej uroda była niesamowita - bardziej przygnębiał mnie fakt, że jej charakter był wręcz idealny. Nigdy nie zachowywała się jak egoistyczna, przysłowiowa blondynka. Wszystkim służyła pomocą i nigdy nie podnosiła na kogoś głosu. Odnosiłem wręcz wrażenie, że ta dziewczyna jest bez wad.
-Kookie! - nieomal podskoczyłem i zerknąłem na Kima.
-Osiemnasta... To znaczy, kończę o osiemnastej. - oznajmiłem i zabrałem się wreszcie za czyszczenie blatu stołu.
-To narka, Kookie - blondyn poklepał mnie delikatnie po ramieniu i kilka sekund później usłyszałem dzwoneczek, oznajmujący, że ktoś opuścił lokal. Odetchnąłem z ulgą i kucnął na ziemi. Potarłem dłonią policzek i zacząłem zastanawiać się, czy nie zwolnić się dziś wcześniej z pracy.
-Czuję się jak w kiepskim filmie klasy B... - mruknąłem pod nosem do siebie i wróciłem do pracy. Czas płynął zdecydowanie zbyt szybko i nim się obejrzałem była już prawie godzina, o której kończyłem swoją robotę. Ubrałem się w ekspresowym tempie mając nadzieję, że blondyna jeszcze nie ma - wtedy wymówka ,,nie było cię, więc poszedłem" by zadziałała. Ale Kim tam był - stał oparty o ścianę budynku, tuż przy wejściu do kawiarni. Poprawiłem torbę, którą miałem przewieszoną przez ramię, otworzyłem drzwi i wyszedłem na spotkanie chłopakowi.
-Um...Cześć! - Zwróciłem na siebie uwagę V - To.. Gdzie pójdziemy, hyun... Ach! T-Taehyung, miałem na myśli... - Naprawdę chciałem powiedzieć do niego Taehyung, ale z przyzwyczajenia zwróciłem się do niego per "hyung".. Ach, poczułem się w tej chwili okropnie zażenowany, jednak kiedy usłyszałem donośny śmiech Kima, również do niego dołączyłem i bezskutecznie starałem się powstrzymać i uspokoić.
-Jungkookie, nazywaj mnie jak dawniej, jeśli wolisz. - mój przyjaciel, o ile tak mogę go nazwać, objął moją szyję ramieniem i ruszył przed siebie. Nie mogłem powstrzymać szerokiego uśmiechu, cisnącego się na moje usta, zwłaszcza w chwili kiedy V zbliżył swoją twarz do mojej, cicho się śmiejąc i potarł mój policzek swoim nosem. Kiedyś bardzo często tak robił, więc byłem już do tego przyzwyczajony.
-Taeh.. Znaczy się - poprawiłem - TaeTae, nie odpowiedziałeś mi na pytanie...
-Do wesołego miasteczka. - otworzyłem szeroko oczy ze zdumienia. Kim chciał ze mną poważnie porozmawiać w wesołym miasteczku? Przecież jedno wykluczało drugie!
-Ale nie mam przy sobie pieniędzy.. Najpierw musiałbym pójść do domu i...
-Hej, przecież ja nie klepię biedy! Już nie raz za ciebie płaciłem, Jungkook. - poczułem, że się rumienię, ale nie miałem jak tego ukryć. Teraz, kiedy tak się zastanawiam, mam wrażenie, że V nigdy nie przeszkadzało to, że często właśnie tak się przy nim zachowywałem. Może po prostu on również już do tego przywykł? Kiedy Taehyungowi było już niewygodnie obejmować mnie ramieniem, chwycił moją dłoń, jakby to była najzwyczajniejsza rzecz na świecie. Na jego twarzy mogłem dostrzec charakterystyczny kwadratowy uśmiech, który tak kochałem.

Bardzo podoba mi siętwój styl pisania... tylko trochę krótki ten rozdział i niewiele z niego wynika.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że następne rozdziały będą dłuższe , weny życzę ! :)
Bardzo Ciekawy ale krótki 😣czekam na nowy rozdział...mam nadzieje że pojawi się wkrótce :) życze weny
OdpowiedzUsuńDziękuję za tak miłe słowa! Następny rozdział będzie znacznie dłuższy. Nie miałam dostępu do komputera, a na telefonie ciężko się pisze, mam nadzieję, że rozumiecie.(⌒▽⌒)~ Jeszcze raz dziękuję.
OdpowiedzUsuńrozdzialy troche krótkie i malo sie dziej ale sadze ze cała historia bedzie ciekawa i z niecierpliwoscia czekam na kolejne czesci ; ) mysle ze im wiecej bedziesz pisac tym bedzie coraz lepiej, powodzenia w tworzeniu <3
OdpowiedzUsuńCzemu takie krótkie? :V
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział! Hwaiting Unnie :3